Edward Guziakiewicz, Banita
mikropowieść SF


GROTESKOWO

przerysowany karny zesłaniec z centrum Galaktyki szczęśliwym trafem dociera krążownikiem do nieznanego sobie układu solarnego, skrycie lądując na zamieszkałej trzeciej planecie. Jak się można domyślić, to nasza Ziemia. Tu zaś zaczyna rozrabiać, gdyż inaczej nie potrafi. A ponieważ nie grzeszy nadmiarem inteligencji, daje się omotać błędnie zaprogramowanej maszynie pokładowej, która podstępnie dyktuje mu, co ma robić.

Akcja toczy się upalnym latem w zabitym deskami, ale urokliwym siole oraz w otaczających go gęstych borach. Przypada koniec dziewiętnastego wieku i są już znane lampy naftowe. Trwają żniwa, a na podmokłych łąkach klekocą bociany.

Czytelnik ma tu okazję zetknąć się ze skrzyżowaniem klasycznej fantastyki, może motywu z «Predatora» Johna McTiernana, z charakterystyczną dla «Chłopów» Władysława Reymonta panoramą polskiej wsi i figlarnym tematem dwu sióstr z «Balladyny» Juliusza Słowackiego. Dominujący technologicznie przedstawiciel rasy obcych narusza spokój sielankowej osady i panujące w niej obyczaje, rozbudzając uśpione namiętności.

Autor spogląda ze szczyptą humoru i kpiny na obyczajowość dawnej wsi i na różne przywary ludzkie. I przypomina powszechnie znaną gorzką prawdę: każdego można kupić, to tylko kwestia ceny.

 

Edward Guziakiewicz, Banita
Fragment 1

OCKNĄŁEM

się z wrażeniem, że bardzo długo przebywałem duchem gdzieś daleko, a teraz wróciłem i łączę się z drętwym jak kołek ciałem. Z początku nie mogłem poruszać okrytymi chityną kończynami, jednak wkrótce wróciło do nich czucie. Dobrze wiedziałem, dlaczego bezduszna maszyna wyrwała mnie ze snu, w który zapadłem przed odlotem. Można to było wyrazić prościutkim, tym niemniej budzącym grozę zdaniem: nadchodziło przeznaczenie. Pokonując opory, wydostałem się z cicho szumiącego hibernatora. Musiałem się pozbierać i ustalić, gdzie się znalazłem.

Nie wierzyłem własnym oczom. Byłem w nieznanym układzie solarnym. Uśmiechająca się do mnie zagadkowa planeta powoli rosła na ekranach. Orbitowała wokół żółtej gwiazdy, jednak nie sama, ale z innymi zagubionymi w przestrzeni globami. Wyłowiłem wzrokiem pasmo asteroidów znaczące się na bocznych ekranach. Domyślałem się, dlaczego mój komputer skierował statek w jej stronę. Zadziwiała atmosferą bogatą w tlen i azot oraz niewyobrażalnymi ogromami wody. Spowijała się wstydliwie w kłęby białych chmur i zdawała się być pokryta wyłącznie błękitnymi oceanami. Spoza obłoków przezierały jednak kuszące lądy, tworzące około jednej czwartej jej powierzchni. Jaśniała silnym blaskiem, kontrastując z czernią usianego kobiercami gwiazd nieba.

— A to ci dopiero! — mruknąłem z zaskoczeniem. — Co za cudo?

Nie przyszło mi do głowy, że po przebudzeniu mogę nadziać się na tak niezwykłe ciało niebieskie. Spodziewałem się śmietniska złożonego z rozsianych w przestrzeni drobnych okruchów skalnych i kosmicznego pyłu. Alternatywą mogła być ogromna gwiazda, której nie potrafiłbym ominąć lub kondensująca materię czarna dziura z iście szatańską grawitacją. (...)

 

Edward Guziakiewicz, Przyloty na Ziemię
tom mikropowieści SF


Na wydany drukiem w USA tom „Przyloty na Ziemię” składało się pierwotnie sześć mikropowieści: „Afrodyta”, „Banita”, „Ekscytoza”, „Przerwany lot”, „Genesis” i „Misja: Europa”. Ta ostatnia ukończona w lutym 2006 r. W 2009 r. autor rozpoczął pracę nad siódmym tytułem z tego cyklu. To „Syreny z Cat Island”. Pod koniec 2010 r. dodał mikropowieść „Supernowa”, a na początku 2011 r. mikropowieść „Kasandra”.

Są to utwory o podobnej wielkości. Różnią się one znacznie tematyką i czasem akcji, jednakże ich zestawienie nie jest całkiem przypadkowe. Znajdujemy w nich podobny motyw przewodni. Wiążą się one bowiem nie tyle z okrzyczanymi wyprawami w kosmos (odlotami z Ziemi), co raczej z późniejszymi powrotami na planetę matkę.

Jaka jest fantastyka, prezentowana w tych utworach? Może ona bawić, wzruszać i śmieszyć. W pierwszej kolejności dostarcza więc rozrywki. Nie brakuje w niej wątków sensacyjnych i kryminalnych. Ze względu na nasycenie erotyką kwalifikuje się ona do tzw. subtelnej różowej serii. Wyobraźnia szukającego nowych doznań czytelnika znajduje tu pożywkę w postaci zaskakujących konwencji i rozwiązań. Nie jest jednak przy tym pozbawiona głębszych analiz o charakterze psychologicznym.

 
Strona 1 z 5     1 2 3 4 5 6